e-mail: fdz.animalia@wp.pl 

Księga gości

Dodaj swój wpis:
(Twój numer IP urządzenia, z którego wyślesz wpis, zostanie zapisany i wyświetlony na stronie)
  • Animalia 28-02-2018
    77.65.83.87

    Rozumiem i współczuję - i to wszystko co powiem! Roki za Tęczowym Mostem spotka naszych wszystkich animaliowych i prywatnych przyjaciół. Już nigdy nie będzie cierpiał.

  • Monika 24-02-2018
    94.254.135.203

    Rzadko udzielam się na różnego rodzaju forach czy w innych internetowych społecznościach, jednak dzisiaj wydarzyło się coś, co zdarzyć się musiało i fakt że wszystko potoczyło się nie tak jak tego chciałam, jak to zaplanowałam- skłoniło mnie do opowiedzenia tego jak wspaniała istota odeszła dzisiaj ode mnie po prawie 15 latach.
    Roki- najwspanialszy "mężczyzna" w moim życiu. Piękny, inteligentny, o zrównoważonym charakterze i z założenia do wszystkich pokojowo nastawiony owczarek niemiecki z wielkimi sterczącymi uszami. Dostalam go jako prezent na 18 urodziny bo taki sobie wlasnie zazyczylam. Od ówczesnego wtedy chłopaka. Zwiazek sie skończył, potem drugi i kolejny... Roki był caly czas. Widzial jak dorastam, jak dojrzewam, potem jak dorasta mój syn, ktorego bronił i strzegł. Niemalże wszedzie z nami jeździł- góry, morze, mazury. Cale swoje zycie spedzil biegajac sobie swobodnie, bo nie bylo potrzeby zapinac go na smyczy, rozumielismy sie bez slow uczac sie siebie i mowy naszych cial przez te wszystkie lata. Wystarczy ze spojrzalam na jakiegos psa, juz wiedzialam zanim on go zobaczyl ze nie przypadnie mu do gustu- on ze wszystkimi chcial sie zawsze bawic niewazne czy maly, duzy, stary czy mlody, kot, pies, krolik czy fretka jednak czasem bywalo ze z jakiegos powodu jakis osobnik po prostu nie nadawal na kumpla. Uwielbial jezdzic autem bo wiedzial ze to oznacza przygodę, czas kiedy jestesmy wszyscy razem. Zawsze byl podekscytowany kiedy cala rodzina wychodzilismy z domu. Wiedzial ze nie bedzie to zwykly spacer dookola osiedla.
    Starzal sie z klasą- majac 14 lat biegał, skakał przez żywopłoty, kręcił sie wkolo siebie i zachecal do zabawy schylajac sie na przednich lapach z pupa do gory. Niedowierzanie przypadkowych ludzi w jego wiek kiedy sie pytali "ile ma? Ze dwa lata?" uswiadamia mi, ze mial dobre życie i z pewnością byl szczesliwym psem. Nawet jego psia mordka nie zdradzala jego wieku, bo niemalze w ogole nie byla siwa.
    Piszę to wszystko dlatego, ze nie dane mi bylo pozegnac go tak, jak tego chcialam. Zachorowal nagle- z psa ktory biegal i skakal stal sie w ciagu trzech tygodni wymagajaca pomocy prawie we wszystkim istotą pelna bolu i cierpienia.Moja nadzieja i determinacja, ze jeszcze bedzie taki jak kiedys przewlokla go przez spora liczbe lecznic i klinik weterynaryjnych w ktorych przescigali sie w diagnozach i lekach. Teraz z perspektywy czasu dotarlo do mnie jak bardzo bolesny byl dla niego moj egoizm przez ktory nie pozwolilam mu odejsc wczesniej. Przez dwa miesiace bylismy na paraboli, z tym ze kazdy kolejny wzlot byl coraz krótszy, trudniejszy i coraz mniej efektowny. Doszlam z nim do punktu, w ktorym cieszylam sie ze po kolejnym zastrzyku jest w stanie chociaz chodzic. A i to wkrotce mialo sie zmienic. Od jakiegos czasu wiedzialam, ze jego czas juz nadszedl. Jednak zakrzywialam sobie jego realny stan wiara w medycyne, krora tak naprawde jedynie usmierzala mu bol kosci, stawow i zebow i sprawiala ze na chwile mogl znow chodzic, co bylo dla niego niewyobrazalnym juz wysilkiem. Mial byc pogrzeb w lesie, obok grobu gdzie niespelna rok wczesniej pochowana zostala amstaffka mojego juz bylego partnera, ktora niestety nie przezyla porodu. Zasnac na zawsze mial w domu w otoczeniu najblizszych, gdzie mial przyjechac weterynarz. Niestety mrozy, ktore nadeszly w ostatnich dniach znacznie utrudnily jesli nie umozliwily wykopanie dla niego miejsca. A przynajmniej dostepnymi narzedziami. Przeciagniecie go sztucznie lekami do czasu odwilzy byloby okrucienstwem i pozbawieniem godnosci jaka w sobie mial, gdyz zanik miesni jaki nastapil w bardzo szybkim czasie sprawil, ze wegetowal w kojcu, czekajac na to az go podniose i przytrzymam podstawiajac wiadro, bo tak bardzo nie chcial robic pod siebie. Jego widok sprawial ze serce mi pekalo z zalu i bezradnosci. A swiadomosc, ze TO JA musze podjac decyzje o jego smierci byla nie do przepalenia. Chwilami tak bardzo chcialam, aby po prostu umarl, sam z siebie, jednak byl zbyt silny aby odejsc, ale zbyt slaby by zyc. Pojejalismy na ostatni spacer, a potem do kliniki. Dostalismy zaciszne, osobne pomieszczenie i czas zeby sie pozegnac. Odszedl na moich kolanach, mysle ze spokojnie, pogodzony ze wszystkim i byc moze nawet z ulgą. Z pyska wypłynął płyn i okazalo sie ze mial wode w płucach... W poniedzialek zostanie "zutylizowany" - nienawidze tego slowa!!!! Splot wszystkich ololicznosci sprawil ze nie dane mi bedzie pielegnowac pamieci po nim nad jego grobem stad tez postanowilam, ze opowiem jego historie tu - w internecie- co bedzie dla mnie swego rodzaju pomnikiem. Zachowalam sobie po nim jego pazur ktory jako jeden ze wszystkich byl szczegolny bo byl w polowie czarny a w polowie bialy i od samego poczatku kojarzyl mi sie z ziarnem slonecznika.
    Roki - owczarek z najwiekszymi uszami na swiecie:) ... 05.10.2003-24.02.2018 od 6 tygodniowej kulki przez niemalze polowe mojego zycia!

  • Animalia 06-02-2018
    77.65.83.87

    Współczujemy bardzo. Większość z nas przeżyła taką stratę więc rozumiemy jak bardzo boli. Frodo zawsze już z Wami zostanie! Trzymajcie się!

  • michkas 02-02-2018
    94.254.226.142

    Mamy nadzieje ze potworny bol w koncu minie i zostana tylko wspaniale wspomnienia bo Frodo by nie chcial zebysmy sie smucili.

  • michkas 02-02-2018
    94.254.226.142

    Czujemy jakby Frodo zabral czastke kazdego z naszej rodziny ze soba. Nigdy nie bedzie tak samo.Bardzo Cie kochalismy a Ty nas.

  • michkas 02-02-2018
    94.254.226.142

    01.02.2018 odszedl nasz najukochanszy Frodo rasy shih tzu. Mial niecale 13 lat. 6 lat temu stwierdzono u niego wade serca. Weterynarz powiedzial ze dlugo nie pozyje a Frodo wbrew wszystkiemu przezyl jeszcze 6 lat. Tak jakby chcial dawac Nam radosc jak najdluzej. Uspienie Go bylo dla naszej rodziny strasznym przezyciem ale tez ulga ze ulzylismy Mu w bolu. Pustka ktora Nas wypelnila bedzie juz zawsze bo byl Naszym pierwszym psem ktory towarzyszyl w zyciu rodziny w smutkach i radosciach. Nasze dzieci rosly razem z Frodem. Pozostawil Nas w olbrzymim smutku i w nadziei ze jest Mu juz dobrze za Teczowym Mostem. Dziekujemy Frodo ze dales tyle radosci Nam wszystkim i dzieki Tobie stalismy sie lepszymi ludzmi. Spij spokojnie.

  • Animalia 25-01-2018
    109.255.1.45

    Bardzo współczujemy straty Ajshy. Każdy kto miał ukochanego zwierzaka wie jak bardzo boli odejście przyjaciela.... Przesyłamy serdeczne pozdrowienia.

  • Martyna Stepien 20-01-2018
    91.233.184.2

    czesc dnia 11.01.18 umarla moja najlepsza przyjaciolka Ajsha, byla ona rudym jamniczkiem i cudem sama w sobie. zyla o rok dluzej niz powinna. miala niewydolność nerek a jej wyniki badan przekraczaly wszelkie granice, Ajsha była dla lokalnych lekarzy juz martwa a jednak zyla tak jakby dla nas i pozniej czula sie lepiej niz przed choroba. brala codziennie kroplowki i polykala garscie lekow ale z kazdego dnia cieszyla sie calym serduszkiem. byla jedyna w swoim rodzaju. jak bylam mala co wieczor kladla sie ze mna spac a rano witala liżąc po buzi. nadal nie wieże ze jej nie ma i codziennie budzac sie rano schodze na dol i uswiadamiam sobie ze wiecej mnie nie przywita. nadal czuje jakby byla gdzies w domu niemal slysze za sobą jak stukają jej pazurki o podloge. moglabym pisac o niej godzinami a opowiadac jeszcze dluzej ale do oczu cisną mi się łzy a ekran powoli rozmazuje. Ajsha wiec ze nigdy o tobie nie zapomne i kochac bede tak samo jak kiedys! <3 przykro mi ze dzien wczesniej sie ze mna zegnalas a ja nic nie widzialam. chcialabym cie przytulic, pocalowac i nigdy nigdzie nie puścić dla mnie jestes wazniejsza niz ktokolwiek inny!!!!! wroc kochanie!!! :,c <3 <3 <3 <3

  • Animalia 06-01-2018
    77.65.83.87

    Współczujemy serdecznie - znamy te straty. Boli i nie mija. Przesyłamy pozdrowienia i ciepłe myśli.

  • SylwiaMieczkowska 05-01-2018
    85.49.231.243

    Dnia 3.01.2018 odeszła od nas nasza Kochana psinka Rosi, nie mogę pogodzić sie z jej utratą, dla nas była członkiem rodziny. Kochaliśmy ja bezgranicznie, nigdy nie pomyślałabym, ze tak strasznie przeżyje jej odejście. Straciłam najlepszego, najwierniejszego przyjaciela. Była taka piękna, taka drobniutka, malutka. Rosi nasz skarbie zostawiłaś po sobie żal i pustkę w naszych sercach, brakuje nam Ciebie. Chociaż wierzę, ze jeszcze kiedyś Cię zobaczę, przytule i ucałuje. Kochamy Cię!!!❤️❤️❤️

Wpisy 11 - 20 z 857 Nowsze Starsze