Lucyfer nigdy nie miał domu, nigdy nie był czyjś. Nie wiemy ile ma lat. Był kotem, który jak większość niczyich kotów musiał sobie radzić sam. I pewnie dopóki był w dobrej formie jakoś sobie radził. Do czasu…
Bezdomność kotów jest potworna, bezlitosna i bardzo okrutna. Nie każdy ma szczęście być dokarmiany, większość musi sobie radzić polując na ptaki lub myszy, często niestety zmaga się z niedożywieniem, z pasożytami i chorobami.
Tak było z Lucyferem. Skazany na poniewierkę, kiedy już nie miał siły, z determinacją zaglądał w okna tarasowe szukając kogoś kto się nad nim zlituje, licząc na odrobinę jedzenia. Krążył niedaleko nowego Dino w Buku. Kiedy zauważył, że trafił na ludzi, którzy wystawili mu raz jedzenie, zaczął przychodzić częściej. Był wtedy dosłownie wrakiem kota. Nieufny, przeraźliwie chudy, jednak z nadzieją przychodził wciąż i wciąż. I tak…dzięki ludziom o dobrych sercach miał szansę przeżyć.
Do schroniska trafił po paru miesiącach. Miał i nadal ma ogromną wolę życia, pomimo tragicznego stanu.
Trafił do nas z przerzedzeniami futra, z łysiejącymi plackami. Nadal był chudy i niedożywiony. Miał braki w uzębieniu. Zły stan sierści, pasożyty zewnętrzne (pchły i wszoły), biegunki- wszystko to daje świadectwo o tym, że koty wolnożyjące narażone są na najgorsze życie.
A jaki jest Lucyfer?
Pomimo wzroku mordercy i wyglądu zbója ma gołębie serce. To kot niesamowicie mądry, w tej chwili ufny i delikatny. Kocha dotyk, jest kontaktowy i przemiły! Zaufał ludziom.
Musimy go jeszcze troszkę podtuczyć i wiemy, że będzie jeszcze kiedyś piękny! Ten cudowny i doświadczony kot musi trafić teraz do kochających ludzi, którzy wynagrodzą mu podłe i okrutne życie. Zasługuje na wszystko co najlepsze, na zimę w ciepłym domu, miękkie legowisko i obecność człowieka, który będzie jego przyjacielem.
Można go poznać u nas w schronisku.
Ogłoszenie ma na celu znalezienie domu dla zwierzątka. Zastrzegamy sobie prawo wyboru odpowiednich opiekunów. Zwierzątko zostanie przekazane nowym opiekunom po podpisaniu umowy adopcyjnej.
