Maksiu

Maksiu jest malutki. Cichy. Grzeczny.
Dlaczego wylądował na ulicy? Komu mógł przeszkadzać taki piesek?
Być może był towarzyszem życia starszej pani lub pana. Jego człowiek umarł, a rodzina pozbyła się pieska jak niepotrzebnego śmiecia. Niestety, to częsty scenariusz. A może wymieniono go na młodszego, ładniejszego?
Maksiu ma około 10 lat. Z pewnością nie zachwyca urodą. Nie przypomina ani troszeczkę żadnej z „modnych” obecnie ras. Jest najzwyklejszym kundelkiem, z tych, które dla większości ludzi są „niewidzialne”. Na takie psy większość przychodzących do schronisk nie zwraca żadnej uwagi. Maksio nie może być konkurencją dla słodkich szczeniaków ani dziarskich, ładnych psich młodzieńców. Wiek po nim niestety widać – ma posiwiałą mordkę, lekką zaćmę. Starsze psy schroniskowe, których nikt nie chce, prędzej czy później czeka eutanazja…
Maksio musiał błąkać się samotnie przez dłuższy czas, bo do schroniska trafił wychudzony, z zaniedbanym, zapiaszczonym futerkiem.
Jest malutkim pieskiem, a do tego krótkowłosym, w schroniskowym boksie trzęsie się z zimna. Jest zagubiony i nieśmiały, spokojny i łagodny. Troszkę boi się nowych ludzi, ale łatwo go do siebie przekonać, a wtedy z wdzięcznością przyjmuje głaskanie i odwzajemnia się delikatnym liźnięciem małego języczka.

Maksio bardzo potrzebuje własnego domu, własnego człowieka, który pozwoliłby mu cieszyć się życiem – bo zapewne otoczony ciepłem i miłością żyłby jeszcze wiele lat… Tak wiele starszych psów, w schronisku zabiedzonych i smutnych, w nowych domach rozkwita i pięknieje…
Maksio bardzo potrzebuje domu – inaczej niedługo odejdzie, samotnie, bezimiennie, porzucony i nikomu niepotrzebny.

Psy do adopcji

Mini
10 lat
Więcej
W bukowskim schronisku
Bono
10 lat
Więcej
Sonia
8 lat
Więcej
Teodor
2 lata
Więcej