Tara i Diuna

W ramach sterylek kotek wolnożyjących dostałam do przechowania po sterylizacji dwie "dzikie" kotki. W miejscu, w którym je złapano podobno się ktoś nimi opiekuje, ale dziewczyny wyglądały przeokropnie: chude, wszystkie kosteczki na wierzchu, fatalne futerka – obraz nędzy i rozpaczy. Jeśli chodzi o ich "dzikość", to wiele naszych "domowych" kotów powinno się od nich uczyć. Są przewspaniałe – nie boją się ludzi, są strasznie ufne, rozmruczane, można z nimi wszystko zrobić (podawanie tabletek, czyszczenie pazurków itp.). Jak tylko do nich wchodzę od razu zaczynają mruczeć i biegną, żeby je pogłaskać, wystawiają już o wiele grubsze brzuszki do głaskania i są tak kochane, że nie mam serca aby wypuścić je w miejsce skąd przyszły takie biedne, bo za chwilę będą wyglądały tak samo jak wcześniej. Bardzo zależy mi na domku dla nich – w domu sprawdzają się w 100% – nie robią żadnych szkód, korzystają pięknie z kuwety – aniołki są naprawdę. No ale chociaż taki wychodzący dom byłby dla nich lepszy, niż to co miały wcześniej. Strasznie się między sobą lubią – często leżą wtulone w siebie, liżą się po główkach i cudownie je razem oglądać.

Koty do adopcji

W bukowskim schronisku
Ciapek
4 miesiące
Więcej
Fred
2 lata
Więcej
Kumpel
1 rok 11 miesięcy
Więcej
Westa
1 rok 11 miesięcy
Więcej